HR EXCELLENCE IN RESEARCH Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza YUFE Yerun
 

Chemiczny koktajl miłości. Jak działa zakochanie?

Chemiczny koktajl miłości. Jak działa zakochanie?

Miłość to chemia? Naukowcy zdradzają jej skład

Narodziny miłości to dla organizmu prawdziwy wstrząs. Serce zaczyna bić szybciej, rośnie ciśnienie, pocą się dłonie, a myśli krążą tylko wokół jednej, wybranej osoby. Pojawia się silna tęsknota i trudne do opisania przyciąganie. Choć brzmi to jak magia, naukowcy od lat opisują miłość językiem biologii i neurochemii. W ich ujęciu miłość to przede wszystkim złożony proces zachodzący w mózgu, sterowany przez neuroprzekaźniki i hormony, które wpływają na nasze emocje, zachowanie i więzi z innymi ludźmi.

Zakochanie – burza neuroprzekaźników

Pierwsza faza miłości, czyli zakochanie, wiąże się z gwałtownym wyrzutem dopaminy – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za motywację i poczucie przyjemności. Pod jej wpływem świat wydaje się intensywniejszy, a ukochana osoba staje się centrum uwagi.

-Jako naukowiec zgodzę się, że miłość, jak i wiele innych naszych emocji, to efekt licznych procesów biochemicznych. Zmiany chemiczne w mózgu zachodzą pod wpływem neuroprzekaźników – mówi dr Marek Jurgowiak z Katedry Biochemii Klinicznej.

- W pierwszym etapie miłości, zwanym zakochaniem, następuje wyrzut hormonów szczęścia do mózgu min. dopaminy. Dopamina działa pobudzająco na organizm, to ważny neuroprzekaźnik powodujący odczuwanie stanu euforii - ale – jak zaznacza naukowiec to, że jesteśmy pod wpływem dopaminy nie dowodzi, że jesteśmy zakochani. Podobnie np. zażycie kokainy stymuluje wydzielanie tej substancji.

Cząsteczka miłości

Aby poczuć przysłowiową „miętę”, potrzebujemy czegoś więcej niż dopaminy, dosłownie chemicznego zauroczenia. Kluczową rolę odgrywa fenyloetyloamina (PEA), często nazywana „cząsteczką miłości”.

- Fenyloetyloamina wywołuje stan bliski euforii, jej działanie  powoduje miłosny stan uniesienia. Choć wprowadza nas w narkotyczny trans, nie jest szkodliwa dla organizmu, a nawet uważa się ją za chemiczną formułę miłości – mówi dr Jurgowiak.

Aby czuć przysłowiową miętę, potrzebujemy czegoś więcej, dosłownie chemicznego zauroczenia.  Kluczowe okazują się kolejne neuromediatory, które działają na mózg jak narkotyk.  Ciekawostką jest fakt, że PEA występuje także w czekoladzie, a jej poziom w organizmie mogą podnosić lekkie ćwiczenia fizyczne.

Noradrenalina – miłość jak adrenalina

W miłosnej mieszance nie brakuje również noradrenaliny, której działanie przypomina adrenalinę. Podnosi ona ciśnienie krwi i poziom glukozy, mobilizując organizm do działania. Pod jej wpływem zakochani czują przypływ energii, mniejszą potrzebę snu i poczucie, że mogą przenosić góry. To właśnie noradrenalina odpowiada za przyspieszone bicie serca, drżenie rąk i ekscytację towarzyszącą pierwszym etapom miłości.

Endorfiny – fundament więzi

Narodziny miłości bywają dla organizmu szokiem, ale jej kres może być równie bolesny. Ci, którym udaje się zbudować trwały związek, często mówią o pewnej formie uzależnienia od drugiej osoby.

- Wspomagają nas w tym endorfiny, których działanie zbliżone jest do morfiny. To hormony tłumiące też odczuwanie bólu, a ich ilość  wzrasta podczas fizycznego aktu miłosnego. Dzięki ich uwalnianiu czujemy się bezpiecznie, pełni spokoju i faktycznie w pewnym stopniu uzależniamy się od drugiej osoby, w tym przypadku mam nadzieję, że tylko z korzyścią dla obojga zainteresowanych. Endogenne opioidy są kluczowe dla tworzenia więzi i przywiązania do partnerów – wyjaśnia nasz naukowiec.

Oksytocyna i wazopresyna – hormony trwałej miłości

W skład chemicznej receptury miłości wchodzą także oksytocyna i wazopresyna. O ile PEA odpowiada za początek zakochania, o tyle te dwa peptydy warunkują jego trwanie.

Oksytocyna, nazywana hormonem przytulania, uwalnia się podczas dotyku i bliskości, wzmacniając poczucie zaufania i więzi. Wazopresyna natomiast odgrywa istotną rolę w budowaniu długotrwałych relacji i lojalności wobec partnera.

Czy miłość to tylko biochemia?

Choć naukowcy potrafią opisać miłość językiem neurochemii, trudno uznać ją jedynie za sumę reakcji chemicznych. Biologia wyjaśnia, dlaczego zakochujemy się i jak tworzą się więzi, ale nie tłumaczy indywidualnych historii, wyborów i znaczeń, jakie nadajemy relacjom.

Chemia może być początkiem, iskrą, a nawet fundamentem, ale to, co dzieje się później, pozostaje w sferze ludzkiego doświadczenia, serca, wyobrażeń i tajemnicy spotkania dwojga ludzi ♥