O rozwoju Collegium Medicum UMK

O rozwoju Collegium Medicum UMK

Prof. dr hab. n. med. Jan Styczyński - zdjęcie „Nie pytaj, co Twoja Uczelnia może zrobić dla Ciebie; zapytaj, co Ty możesz zrobić dla swojej Uczelni” - rozmowa z Profesorem Janem Styczyńskim, wybranym na Prorektora ds. Collegium Medicum UMK na kadencję 2012-2016.                

Prof. dr hab. n. med. Jan Styczyński, został wybrany prorektorem ds. Collegium Medicum UMK na kadencję 2012-2016, obecnie jest Prodziekanem Wydziału Lekarskiego oraz kierownikiem Pracowni Onkologii Klinicznej i Eksperymentalnej w Katedrze Pediatrii, Hematologii i Onkologii Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum UMK. Profesor Styczyński kieruje również Oddziałem Przeszczepiania Szpiku Kostnego dla Dzieci w Klinice Pediatrii, Hematologii i Onkologii Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy.

Agnieszka Milik-Skrzypczak (Dział Promocji i Informacji CM): Panie Profesorze, nie uciekniemy od pytania o wizję rozwoju Collegium Medicum. W jakim kierunku według Pana opinii będzie przebiegał rozwój naszej uczelni? Czy będziemy zmierzać do integracji z UMK, czy prowadzić autonomiczne działania?

Jan Styczyński: Collegium Medicum jest częścią UMK i zgodnie ze Statutem Uniwersytetu organizuje działalność dydaktyczną, badawczą i leczniczo-usługową w zakresie medycyny, farmacji i ochrony zdrowia. W zakresie tej działalności, Collegium Medicum posiada autonomię. Niemniej jednak, zacieśnianie współpracy z kampusem toruńskim jest naturalnym procesem, a także szansą i potrzebą rozwoju naukowego. Siła i pozycja uczelni zależy głównie od dorobku naukowego, ale jednocześnie podstawy funkcjonowania kadr naukowo-dydaktycznych są określone przez liczbę studentów. Musimy dbać i o naukę i o dydaktykę. Uczelnia musi być elastyczna i dostosowywać się do zmieniających warunków współczesnego życia. Program Studiów Anglojęzycznych realizowany w CM jest odpowiedzią na wiele aktualnych wyzwań i należy go rozwijać.

A.M-S: Każda uczelnia oparta jest na filarach będących podstawą jej funkcjonowania. O które filary oprze Pan funkcjonowanie Collegium Medicum i które będzie wzmacniał?

J.S.:
Działalność naukową. Jednym z podstawowych elementów określających pozycję uczelni jest dorobek naukowy jej pracowników. Wiele spraw decydujących o życiu codziennym uczelni jest prostą pochodną liczby samodzielnych pracowników naukowych oraz sumarycznego dorobku naukowego Wydziałów. Konieczne jest umożliwienie zwiększenia liczby przewodów habilitacyjnych. Praca w wyższej uczelni wiąże się z prowadzeniem działalności naukowej i dydaktycznej. Naturalnym procesem powinno być to, że każdy pracownik naukowy prowadzi pracę naukową i uzyskuje kolejne stopnie naukowe. Moim priorytetem będzie wspieranie rozwoju naukowego zarówno etatowych pracowników naukowych, jak również studentów. O tych planach mówił również Rektor-Elekt. Oczywiście, uczelnia działa wielokierunkowo na potrzeby społeczeństwa, dlatego działalność dydaktyczna i prospołeczna jest podstawą jej funkcjonowania.

A.M-S: Mówił Pan o zacieśnianiu współpracy z kampusem toruńskim czy wobec tego nasi studenci będą podróżować do Torunia?

J.S.:
Część zajęć klinicznych od dawna jest prowadzonych na bazie szpitali toruńskich i nie ma obecnie potrzeby, aby cokolwiek zmieniać. Należy jednak pamiętać, że od października wchodzi w życie reforma studiów na kierunku lekarskim. Nastąpi zmniejszenie ilości zajęć klinicznych, ale jednocześnie zostanie wprowadzone nauczanie praktyczne na VI roku. Możliwe jest więc, że programy dydaktyczne zostaną inaczej rozłożone.

A.M-S: Profesor Andrzej Tretyn wspominał o koncepcji szerszej współpracy pomiędzy UMK, a bydgoskim środowiskiem uczelnianym, m.in. o integracji z UKW (utworzenie wspólnego kierunku psychoonkologii) i UTP (wspólny kierunek inżynieria biomedyczna). Czy będziemy zmierzać w kierunku tej koncepcji?

J.S.:
Współpraca uczelni staje się koniecznością aktualnej rzeczywistości. Życie zmienia się bardzo szybko. Uważa się, że ilość dostępnej wiedzy podwaja się co 7 lat, a ilość wiedzy technologicznej już co 2 lata. Obecnie prowadzimy studia na 11 kierunkach. Stajemy w obliczu przygotowywania naszych studentów do wykonywania zawodów, które jeszcze nie istnieją. Musimy elastycznie podchodzić do zmieniających się realiów życia. Są pewne pomysły na współpracę, jednak na szczegóły jest jeszcze zbyt wcześnie. Na pewno konieczne jest uruchomienie studiów podyplomowych w Collegium Medicum.

A.M-S: Czy Pańskim zdaniem Collegium Medicum jest uczelnią prostudencką?

J.S.:
Odpowiedź jest prosta: bez studentów nie ma Uczelni. Collegium Medicum jest postrzegane w Polsce jako uczelnia przyjazna dla studentów. I o taki wizerunek należy dbać. Zależy to oczywiście zarówno od kadry dydaktycznej, jak i od samych studentów.

A.M-S.: Pana motto życiowe…

J.S.:
Nie mam takiego motta. Jednak w odniesieniu do Collegium Medicum chciałbym zachęcić wszystkich do szeroko rozumianej działalności na rzecz uczelni. Dlatego w moim expose w dniu wyborów, zrobiłem parafrazę do słynnych słów Johna Fitzgeralda Kennedy’ego mówiąc: „Nie pytaj, co Twoja Uczelnia może zrobić dla Ciebie; zapytaj, co Ty możesz zrobić dla swojej Uczelni”. Chciałbym, aby mówiono: „Collegium Medicum jest uczelnią życzliwą”, zgodnie z szerszym hasłem: „Uniwersytet życzliwy dla pracowników i studentów”. I jeszcze jedno: mój asystent na zajęciach biochemii w Gdańsku mówił „Róbmy swoje”. Niech każdy robi to, co do niego należy.

A.M-S.: Może ma Pan jakieś szczególne hobby, które zabiera Panu czas poza obowiązkami, chyba że to właśnie praca jest pasją!

J.S.:
Moje życie jest wypełnione po brzegi pracą, ale lubię i umiem wypoczywać. Na wszystko musi być w życiu czas. W życie naukowca wpisane są podróże, które stwarzają wiele ciekawych możliwości. Ciągle mi się marzy wyjazd w Himalaje.

A.M-S.: Co Pan uważa za swoje szczególne osiągnięcie na płaszczyźnie naukowej?

J.S.:
Przeszczepy szpiku. Biorąc pod uwagę, że ośrodek transplantacji szpiku w Klinice Pediatrii, Hematologii i Onkologii funkcjonuje dopiero niecałe 9 lat, to już naprawdę dużo udało się w tym zakresie osiągnąć. Oczywiście wszystko było możliwe jedynie dzięki pracy w zespołach badawczych. W ostatnich dniach, w najważniejszym czasopiśmie hematologicznym na świecie, amerykańskim „Blood” opublikowano wyniki 5-letnich badań koordynowanych przeze mnie, a poświęconych aspektom oddawania szpiku przez dzieci dla swojego chorego rodzeństwa.

A.M-S.: Rola Prorektora wymaga podzielności uwagi – czy wobec tego Pana plany kontynuacji pracy naukowej ulegną radykalnej zmianie?

J.S.:
Życie akademickie nie lubi radykalnych zmian. Działalnością naukową będę się dalej zajmował, bo ją lubię i sprawia mi to przyjemność. Jej zakres będę musiał zapewne czasowo ograniczyć. Z drugiej strony, już od czasu uzyskania nominacji profesorskiej staram się włożyć więcej wysiłku w kształcenie i wychowywanie młodych kadr naukowych, niż poszukiwanie osiągnięć dla siebie.

A.M-S.: Dziękuję za rozmowę, życząc zrealizowania założeń i planów.