Receptura miłości

Receptura miłości

miloscDopamina + fenyloetyloamina + noradrenalina + endorfiny = miłość?
Rozmowa z dr. n. med. Markiem Jurgowiakiem z Katedry Biochemii Klinicznej o próbach zdefiniowania miłości.
Narodziny miłości są dla organizmu prawdziwym szokiem. Serce bije szybciej, podwyższa się ciśnienie krwi, a ręce drżą. Jesteśmy coraz mniej świadomi swoich zachowań, kieruje nami niezdefiniowana siła i odczuwamy bolesną tęsknotę za obiektem naszego zainteresowania. To jasny sygnał, że wpadliśmy w sidła miłości!

Jak zdefiniować miłość i jakie jest jej źródło? Zdaniem naukowców, najistotniejszą rolę w miłości odgrywa mózg i wytwarzane przez niego substancje chemiczne. To gwałtowne, namiętne uczucie jest podobno wynikiem działania kilku związków chemicznych, na produkcję których świadomie zupełnie nie mamy wpływu!

- Jako naukowiec – mówi dr Marek Jurgowiak - zgodzę się, że miłość, jak i wiele innych naszych emocji, to po prostu efekt licznych procesów biochemicznych. Zmiany chemiczne w mózgu zachodzą pod wpływem neuroprzekaźników. W pierwszym etapie miłości, zwanym zakochaniem, następuje wyrzut hormonów szczęścia do mózgu m.in. dopaminy. Dopamina działa pobudzająco na organizm, to ważny neuroprzekaźnik powodujący odczuwanie stanu euforii. Niemniej to, że jesteśmy pod wpływem dopaminy nie dowodzi, że jesteśmy zakochani. Podobnie np. zażycie kokainy stymuluje wydzielanie tej substancji.

Aby czuć przysłowiową miętę, potrzebujemy czegoś więcej, dosłownie chemicznego zauroczenia. - Kluczowe okazują się tutaj feromony, bezwonne sygnały wysyłane i odbierane poza naszą świadomością, które działają na mózg jak narkotyk. Fenyloetyloamina (w skrócie PEA), wywołuje stan bliski euforii, jej działanie powoduje miłosny stan uniesienia, jednak mimo tego, że wprowadza nas w narkotyczny trans, nie jest szkodliwa dla organizmu, a nawet uważa się, że jest chemiczną formułą miłości – mówi dr Marek Jurgowiak - Fenyloetyloamina jest też obecna w czekoladzie, a jej poziom w organizmie skutecznie podnoszą również lekkie ćwiczenia fizyczne.

Noradrenalina – jeszcze jeden element kompozycji budujący recepturę miłości. Jej działanie zbliżone jest do adrenaliny- podwyższa ciśnienie krwi i poziom glukozy we krwi. Pod jej wpływem jesteśmy skłonni przenosić góry, czujemy się jak na ciągłym dopingu.

Narodziny miłości są dla organizmu prawdziwym szokiem bywa, że jej kres również. Jednak ci, którym udaje się po okresie zakochania zbudować trwały związek mówią o pewnej formie uzależnienia od drugiej osoby. - Wspomagają nas w tym endorfiny, których działanie zbliżone jest do morfiny. To hormony tłumiące też odczuwanie bólu, a ich ilość wzrasta podczas fizycznego aktu miłosnego. Dzięki ich uwalnianiu czujemy się bezpiecznie, pełni spokoju i faktycznie w pewnym stopniu uzależniamy się od drugiej osoby, w tym przypadku mam nadzieję, że tylko z korzyścią dla obojga zainteresowanych – puentuje dr Marek Jurgowiak.

Formuła miłości sprawdza się ale tylko przy założeniu, że chemia to dobry początek, a potem jest już tylko "prawdziwa miłość".