Z Erasmusem w Lizbonie i na Teneryfie

Z Erasmusem w Lizbonie i na Teneryfie

„Moją przygodę z Erasmusem rozpoczęłam w ostatnim semestrze studiów, w Salamance. Poznałam tam niesamowitych ludzi z całego świata, z którymi cały czas jestem w kontakcie. To dzięki nim wyjazd był wyjątkowy, a egzaminy i zaliczenia nie wydawały się takie straszne:). Słońce, kuchnia, język, różnorodność regionów, życzliwi i uśmiechnięci ludzie, muzyka na ulicach i wspaniałe widoki sprawiły, że szybko zakochałam się w Hiszpanii. Nie wyobrażam sobie  życia bez podróży, dlatego od razu po odbyciu stażu zdecydowałam się na kolejny wyjazd.

Wybrałam Instytut Chorób Tropikalnych w La Lagunie, na Teneryfie. W Instytucie jestem już prawie miesiąc,  pracuję w zgranym zespole farmaceutów, biologów, lekarzy i weterynarzy, specjalistów w dziedzinie chorób tropikalnych.  Miałam już możliwość odbycia kursu z parazytologii medycznej i wzięcia udziału w konferencji, na której swoje prace przedstawili naukowcy ze znanych instytutów badawczych w Ameryce Południowej i Hiszpanii. W Instytucie Chorób Tropikalnych badacze zajmują terapią chorób wywołanych przez mikroorganizmy takie jak L. donovani,  T.cruzi, czy Naegleria fowleri. Ta ostatnia jest amebą, która przez nos dociera do mózgu i żywiąc się tkanką mózgową po kilku dniach powoduje śmierć. Celem badaczy jest znalezienie leku w 100% skutecznego i wolnego od toksycznych efektów ubocznych.

Staż w instytucie to dla mnie możliwość zdobycia cennej wiedzy na temat terapii chorób tropikalnych, zdobycia doświadczenia w pracy w laboratorium, współpracy z ambitnymi i otwartymi profesorami, doktorantami i studentami oraz podszkolenia specjalistycznego języka. (A tak na marginesie - możliwość zamieszkania w miejscu, gdzie cały rok panuje wiosna, a piękne krajobrazy i życzliwi ludzie dostarczają energii na cały dzień ;)).” 

Dominika Drężek – absolwentka Wydziału Farmaceutycznego

Autor zdjęć: Dominika Drężek



„Studenci szóstego roku medycyny Uniwersytetu w Lizbonie to takie trochę wolne elektrony - nie znam ludzi z mojej własnej grupy. Jesteśmy rozlokowani w wielu szpitalach w całym dystrykcie, do tego każdy ma swojego własnego asystenta, więc głównie się mijamy. Ja akurat na mój pierwszy blok, chirurgię, miałam szczęście dostać przydział do najlepszego prywatnego szpitala w kraju, ale wiąże się to też z tym, że nieraz wychodzę z mieszkania o 7.30 i wracam 12h później. Tutaj student szóstego roku nie ma ustalonych godzin zajęć, jest on cieniem swojego lekarza, robi wszystko ze swoim asystentem, przychodzimy do pracy i wychodzimy z pracy razem. Wszyscy lekarze i cały personel traktuje nas tutaj z wielkim szacunkiem i ogromną sympatią. Portugalczycy są niesamowitymi ludźmi, otwartymi, serdecznymi, wiecznie spóźnionymi i zawsze gotowymi z uśmiechem pomóc w czymkolwiek tylko jest potrzeba. To mój drugi wyjazd realizowany w Portugalii, gdybym nie była na ostatnim roku studiów to przyjechałabym tutaj znowu.”

Barbara Smyk – studentka VI roku kierunku lekarskiego

Autor zdjęć: Barbara Smyk